Coraz więcej wskazuje na to, że stołówki szkolne i szpitalne, restauracje oraz inne placówki żywienia zbiorowego już wkrótce będą mogły — a docelowo musiały — jasno komunikować udział żywności ekologicznej w przygotowywanych posiłkach. Chodzi o projekt przepisów regulujących prawo do posługiwania się specjalnym oznakowaniem BIO, ujęty w planowanej „Ustawie o żywieniu zbiorowym z udziałem żywności ekologicznej”.

W uproszczeniu znak ma informować gości i konsumentów, że dany zakład faktycznie gotuje z wykorzystaniem certyfikowanych produktów ekologicznych — bez ryzyka nadużyć czy marketingowych uproszczeń.
Eko żywienie jako standard, nie deklaracja
Od lat na rzecz upowszechnienia żywności ekologicznej działa Stowarzyszenie „Polska Ekologia”, zwracając uwagę nie tylko na dostępność takich produktów, lecz także na potrzebę jasnych i wiarygodnych zasad ich komunikowania. Szczególny nacisk kładziony jest na żywienie dzieci i pacjentów — grup, dla których jakość posiłków ma bezpośrednie znaczenie zdrowotne.
Temat ten wybrzmiał również podczas Europejskiego Kongresu Odnowy i Rozwoju Wsi w Poznaniu, gdzie Stowarzyszenie „Polska Ekologia” wspólnie z BIO Romania ogłosiło deklarację „Zdrowe dzieci – zdrowe jutro!”. Dokument trafił do instytucji europejskich i krajowych, postulując m.in. wprowadzenie zasady, zgodnie z którą każde dziecko w wieku 5–14 lat powinno otrzymywać w szkole przynajmniej jeden posiłek przygotowany z produktów ekologicznych, najlepiej pochodzących z lokalnych źródeł.
Na wagę problemu zwraca uwagę dietetyk kliniczny Monika Stromkie-Złomaniec, podkreślając, że codzienne menu w szkolnych stołówkach wpływa nie tylko na zdrowie fizyczne dzieci, ale także na ich koncentrację, odporność i efekty nauki.
Trzy poziomy oznaczenia ekologicznego
Projektowane przepisy zakładają wprowadzenie trzech stopni oznakowania BIO, uzależnionych od procentowego udziału certyfikowanych surowców ekologicznych w potrawach. Najwyższy poziom — złoty — ma obejmować dania, w których udział takich produktów wynosi od 90 do 100 procent. Stopień srebrny przewidziano dla zakresu powyżej 50 procent, a brązowy dla udziału od 20 do 50 procent.
Oznaczenie nie będzie jednak wyłącznie deklaracją. Każdy zakład chcący posługiwać się znakiem będzie musiał przejść procedurę weryfikacyjną i udokumentować zakupy żywności ekologicznej, składając wniosek do właściwego inspektoratu jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.
Lokalność i przykład dobrych praktyk
Równolegle promowana jest idea zakupów „wokół komina”, czyli opartych na lokalnych łańcuchach dostaw. To rozwiązanie, które — jak pokazują doświadczenia m.in. Francji — sprzyja rozwojowi rynku ekologicznego i stabilizacji cen.
Także w Polsce pojawiają się już udane modele współpracy, jak wrocławska Farma Miejska dostarczająca ekologiczne warzywa do żłobków, przedszkoli i placówek opiekuńczych, czy działania samorządów zmierzające do wdrażania zielonych zamówień publicznych.
Zanim ustawa wejdzie w życie
Projekt ustawy (UD303) znajduje się obecnie na etapie konsultacji. To jednak nie oznacza, że temat może poczekać. Eksperci podkreślają, że czas przejściowy warto wykorzystać na przygotowanie zaplecza: inwentaryzację źródeł zaopatrzenia, analizę kosztów oraz uporządkowanie dokumentacji — zwłaszcza w kontekście nadchodzącego obowiązku korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur.
Jak podkreślają przedstawiciele Stowarzyszenia „Polska Ekologia”, samo powieszenie znaku na ścianie będzie proste. Znacznie trudniejsze okaże się spełnienie warunków, które pozwolą posługiwać się nim w sposób wiarygodny i zgodny z prawem. To jednak wysiłek, który — zdaniem ekspertów — może realnie zmienić jakość żywienia zbiorowego w Polsce.


