Bakalie w 2025 roku: rynek dojrzewa, trendy przyspieszają. Co dalej?

Rok 2025 potwierdził, że bakalie na dobre wyszły z kategorii produktów sezonowych. Coraz częściej towarzyszą codziennym wyborom konsumentów – jako przekąska, składnik dań roślinnych czy element diety „on-the-go”. Jednocześnie producenci musieli zmierzyć się z rosnącą zmiennością cen surowców i coraz wyższymi wymaganiami handlu. Mimo to rynek utrzymał dobrą kondycję. Jego wartość w Polsce przekracza dziś 3 mld zł, a prognozy wskazują na dalszy, blisko dwucyfrowy wzrost w kolejnych latach.

fot. materiał prasowy

O tym, jak wyglądał miniony rok i czego można spodziewać się w 2026, mówi Konrad Pych, Sales & Marketing Director i członek zarządu firmy Hebar.

Wzrost, ale pod presją operacyjną

Choć popyt utrzymywał się na wysokim poziomie, 2025 rok był dla branży wymagający. Największym wyzwaniem okazały się gwałtowne wahania cen surowców – w przypadku suszonych moreli czy orzechów brazylijskich sięgające nawet kilkudziesięciu procent w krótkim czasie. Wpływ miały na to m.in. susze w krajach pochodzenia, ograniczenia w dostępie do wody oraz problemy logistyczne na kluczowych szlakach transportowych.

W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabierały bezpośrednie relacje z plantatorami i dywersyfikacja źródeł importu. Pozwalały one nie tylko lepiej planować dostawy, ale też kontrolować jakość surowca jeszcze przed wysyłką i ograniczać ryzyko braków w ofercie.

Co trafiało do koszyków

W strukturze sprzedaży wyraźnie wyróżniały się orzechy włoskie, które zanotowały jeden z najwyższych wzrostów, a także nerkowce i suszone mango. Stabilnie sprzedawały się również klasyczne produkty, takie jak rodzynki, daktyle czy mieszanki bakaliowe. Zauważalnym trendem był rosnący popyt na większe opakowania, szczególnie kilogramowe, wybierane przez klientów szukających korzystnej relacji ceny do ilości.

Jednocześnie producenci coraz częściej musieli reagować na krótkotrwałe, ale intensywne trendy napędzane przez media społecznościowe. Popularność konkretnych składników potrafiła gwałtownie wzrosnąć w ciągu kilku dni, co wymagało szybkiej adaptacji oferty i logistyki.

Media społecznościowe dyktują tempo

W 2025 roku to właśnie platformy takie jak TikTok czy Instagram stały się głównym źródłem impulsów zakupowych. Viralowe przepisy i rekomendacje influencerów przekładały się bezpośrednio na wyszukiwania i zamówienia, szczególnie w e-commerce. Przykładem były składniki tzw. dubajskiej czekolady, które w krótkim czasie wygenerowały wyraźne skoki sprzedaży, także w kanale B2B.

Ten mechanizm – szybkie pojawienie się trendu, jego masowe odtworzenie przez konsumentów i natychmiastowa reakcja rynku – pokazał, jak istotna stała się elastyczność operacyjna i dostęp do danych sprzedażowych w czasie rzeczywistym.

E-commerce jako barometr rynku

Kanał online w 2025 roku pełnił podwójną rolę. Z jednej strony był ważnym źródłem sprzedaży, z drugiej – narzędziem do testowania preferencji klientów. To właśnie tam najszybciej było widać, które produkty i gramatury zyskują popularność, a które trendy mają szansę utrzymać się dłużej. Dane z e-commerce coraz częściej wpływały więc na decyzje dotyczące oferty także w innych kanałach.

Handel oczekuje elastyczności

Współpraca z sieciami handlowymi w 2025 roku oznaczała rosnące oczekiwania dotyczące jakości, terminowości i zdolności do szybkiego dostosowania produktu. Dotyczyło to zwłaszcza marek własnych, które wymagały kompleksowego podejścia – od surowca po opakowanie. Segment private label rósł, ale jednocześnie podnosił poprzeczkę w zakresie przewidywalności i sprawności operacyjnej dostawców.

2026: szybsze cykle, większa niepewność

Nadchodzący rok zapowiada się jako jeszcze bardziej dynamiczny. Trendy będą pojawiać się i znikać szybciej, a wpływ mediów społecznościowych na decyzje zakupowe pozostanie silny. Konsumenci będą zwracać coraz większą uwagę nie tylko na skład i cenę, ale też na transparentność pochodzenia surowców i wiarygodność marek.

Jednocześnie utrzyma się wysoka zmienność po stronie zaopatrzenia, związana z czynnikami klimatycznymi i geopolitycznymi. Przewagę zyskają firmy, które już dziś inwestują w dywersyfikację dostaw i bezpośrednie relacje z partnerami. To one będą w stanie najsprawniej reagować na zmiany – zarówno po stronie popytu, jak i podaży.