Planowane zmiany w przepisach dotyczących alkoholu budzą coraz większe obawy wśród producentów wina. Przedstawiciele branży podkreślają, że regulacje projektowane z myślą o ograniczeniu nadmiernego spożycia alkoholu mogą nieintencjonalnie uderzyć w sektor winiarski – jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi rynku spożywczego w Polsce.

– Nie niszczcie nas przepisami, nie chcemy stać się ofiarą grzechów całej branży alkoholowej – apelują producenci wina, wskazując na potrzebę wyraźnego rozróżnienia między patologiami rynku a odpowiedzialną, kulturową konsumpcją.
Rynek, który rośnie mimo skali butikowej
W Polsce zarejestrowanych jest już ponad 550 producentów wina. Jeszcze dekadę temu było ich zaledwie kilkudziesięciu, a dwa lata temu około 420. Średnia powierzchnia winnic wynosi ok. 1,5 ha, co sprawia, że większość z nich ma charakter małych, rodzinnych lub butikowych przedsięwzięć.
Dla wielu producentów wino nie jest jedynym produktem. Wokół winnic rozwijają się usługi enoturystyczne, wydarzenia kulinarne i oferta regionalna, które wspierają lokalną gastronomię, promocję regionów i rynek pracy.
– Produkcja wina to nie tylko sprzedaż trunku. To także turystyka, wydarzenia, promocja kuchni regionalnej i lokalnych produktów – podkreślają przedstawiciele branży.
Obawy o promocję i sprzedaż na odległość
Największe kontrowersje budzą zapisy, które mogą ograniczyć możliwość publicznego mówienia o winie, zapraszania gości do winnic oraz promowania wydarzeń enokulturalnych. Dla małych producentów szczególnie istotna jest również sprzedaż internetowa, często kluczowy kanał dystrybucji.
W obecnych realiach turysta, który odwiedził winnicę, powinien mieć możliwość ponownego zakupu wina online z dostawą. Tymczasem Polska wciąż pozostaje jednym z ostatnich krajów UE, w których te kwestie nie zostały jasno uregulowane, a proponowane rozwiązania mogą dodatkowo utrudnić handel na odległość.
– Planowane regulacje mogą sprawić, że wiele winnic nie będzie mogło komunikować, czym się zajmuje ani rozwijać enoturystyki – mówi Jacek Turnau z winnicy Turnau.
– Naszym celem było i jest budowanie kultury winiarskiej. Istnieje realne ryzyko, że część producentów zniknie z rynku – dodaje.
Potrzeba jasnych definicji zamiast uznaniowości
Branża od lat wskazuje na konieczność nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości z 1982 roku, argumentując, że obecne przepisy nie przystają do realiów współczesnego rynku i gospodarki.
– Potrzebujemy regulacji, które ograniczają nieodpowiedzialne spożycie alkoholu, ale jednocześnie uwzględniają różnorodność rynku – podkreśla Magdalena Zielińska, Prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa.
– Enoturystyka i świadoma konsumpcja wina promują umiarkowanie, a nie wzrost spożycia – dodaje.
Producenci apelują o jasne definicje dotyczące promocji oraz jednoznaczne uregulowanie sprzedaży na odległość, które pozwoli przedsiębiorcom działać bez obaw o interpretacyjne pułapki.
Wino jako element kultury, nie problemu społecznego
Winiarze zwracają uwagę, że w debacie publicznej często dochodzi do uproszczeń, w których cały sektor alkoholu traktowany jest jednolicie.
– Mamy poczucie, że staliśmy się ofiarą niezawinionych grzechów. Dyskusja o alkoholu dotyczy dziś głównie innych segmentów rynku, a nie wina – mówi Maciej Krystowski, Wiceprezes Izby Win Polskich.
Zdaniem branży kluczowe jest oddzielenie problemu nadużyć od sektora, który opiera się na jakości, kulturze stołu i umiarkowanej konsumpcji.



