Kuchnia, afrodyzjaki i wino, czyli zmysłowy dialog na talerzu

Autor: EDUARDO BRETHAUER. Jest Chilijczykiem/Włochem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych i oryginalnych piór w świecie wina. Dziennikarz, autor licznych publikacji, w tym „Vinos con Cuento”, juror konkursów winiarskich na pięciu kontynentach oraz entuzjastyczny szef kuchni amator. Mieszka w Polsce.

Wielu poddaje w wątpliwość naukowe podstawy tzw. kuchni afrodyzjakalnej, ale nie da się zaprzeczyć, że niektóre produkty potrafią pobudzić zmysły i wyobraźnię. Przyjrzyjmy się jej historii i wspólnie wypróbujmy dziesięć potraw z tego repertuaru – każdą w duecie z winem, które ma potęgować jej oddziaływanie.

Dobra receptura to uczta dla zmysłów, ale też lekarstwo na dolegliwości. Starożytne egipskie papirusy, datowane na lata 2200–1700 p.n.e., zalecały spożywanie produktów pobudzających apetyt, zapewniając tym samym przetrwanie gatunku. Również Biblia poświęca temu kilka fragmentów, splatając pojęcia ciała i ducha. Jednak to w starożytnej Grecji oraz w kulturach arabskich pokarmy mające opinię afrodyzjaków osiągnęły swój szczyt, inspirując dania oparte na rybach i owocach morza.

W greckiej mitologii bóg Eros, ucieleśnienie męskiej witalności, panował nie tylko w sypialniach, lecz także w jadalniach, podczas gdy Afrodyta, bogini płodności, przygotowywała miłosne mikstury i eliksiry, którym przypisywano zdolność wzmacniania uroku.

Początkowo afrodyzjaki kojarzono głównie z osobliwym kształtem niektórych produktów, takich jak rzodkiewki, banany czy figi. Jakież to uproszczenie, nieprawdaż? Z czasem jednak, wraz z postępami wiedzy w średniowieczu, znaczenie właściwości żywności zaczęło rosnąć. Chińczycy włączyli do afrodyzjakalnego mitu imbir i żeń-szeń, Arabowie – gałkę muszkatołową i miód, a Europejczycy przyprawy takie jak pieprz, szafran i cynamon.

Wpływy śródziemnomorskie

Na tym tle szczególnie wyraźnie zaznaczyły się wpływy śródziemnomorskie. Włosi uprościli toporną kuchnię średniowieczną, przekształcając ją w wyrafinowaną i złożoną propozycję kulinarną. Mistrz Platina w XVI wieku rozpowszechnił przepisy afrodyzjakalne, takie jak placek z grzebieni kurzych, wątróbek i jąder koguta, typowych dla ówczesnej symboliki kulinarnej. Nawet Niccolò Machiavelli poruszał ten temat w „Mandragorze”, być może próbując znaleźć mniej polityczny sposób na to, by książę był kochany przez swój lud.

W XVII wieku szef kuchni Bartolomeo Stefani stworzył zabaglione – napój z surowych żółtek, cukru i likieru winnego, zdolny „ożywić”. Leonardi, kucharz cesarzowej Katarzyny II, serwował kuropatwy z truflami, filety z łososia w ziołach oraz gulasz ze spugnoli (grzybów). Vincenzo Corrado, podążając tym samym tropem, włączył do afrodyzjakalnego repertuaru kawior i truskawki.

Hiszpanie poszli w tym temacie jeszcze dalej. Nie jest przypadkiem, że przekazy ludowe i kronikarskie wspominają o gorączkowej aktywności czarnoksiężników, których mikstury miały skracać dystans między dojrzałymi arystokratami a ich młodymi żonami – jak w przypadku Ferdynanda Katolickiego i księżniczki Germainy de Foix. Lobero de Ávila radził w 1551 roku: „Niech mężczyzna zje niewiele – trzy lub cztery żółtka jaj z daktylami i orzeszkami piniowymi, moczonymi sześć godzin w gorącej wodzie” – jak podają dawne receptury.

Jednak to mieszkańcy Nowego Świata ostatecznie rozbudzili wyobraźnię Europejczyków, wprowadzając do diety Półwyspu Iberyjskiego awokado, ziemniaki i wanilię. Początkowo produkty te były tak rzadkie i niedostępne dla skromniejszych kieszeni, że Hiszpanie przypisywali ekstrawagancje wyższych sfer wyłącznie ich afrodyzjakalnym właściwościom.

W XVIII wieku Francja stała się bezsprzecznie stolicą miłości, tworząc wyszukane scenografie, bawiąc się światłem i cieniem przyjemności zmysłowej oraz serwując dania nawiązujące do kaprysów bogini Afrodyty poprzez kuszące aromaty i tekstury. Na paryskich bankietach o dominację rywalizowały ostrygi, trufle, żabie udka i naturalne wino.

Gastronomia między biologią a wyobraźnią

Jak pisał Brillat-Savarin, epikurejczyk i gastronom: „Przyjemności stołu są dla każdego wieku, wszystkich stanów, wszystkich krajów i każdego dnia; łączą się z innymi przyjemnościami i pozostają, by pocieszać nas w utracie pozostałych”.

Zapomniał dodać, że czasem te przyjemności przebierają się za Kupidyna, strzelając strzałami o smaku ostryg lub diabelskiej ostrej papryczki.

Ale czym właściwie jest kuchnia afrodyzjakalna? W teorii to zbiór produktów, technik i potraw, które – poza dostarczaniem kalorii – sugerują, podpowiadają, a czasem wręcz obiecują „inny rodzaj energii”. Magia działa zarówno przez skojarzenia kulturowe (zmysłowy wygląd owoców morza, ostre przyprawy przyspieszające puls),

[...]

Udostępniono 30% tekstu, dostęp do pełnej treści artykułu tylko dla prenumeratorów.

Strefa prenumeratora

Wszyscy prenumeratorzy miesięcznika w ramach prenumeraty otrzymują login i hasło umożliwiające korzystanie z pełnych zasobów portalu (w tym archiwum).

Prenumerata RYNKU TURYSTYCZNEGO to:
  • Pewność, że otrzymasz wszystkie wydania miesięcznika prosto na biurko
  • Dostęp do pełnych zasobów portalu www.rynek-turystyczny.pl
  • (w tym archiwum dostępne wyłącznie dla prenumeratorów)
  • Rabat uzależniony od długości trwania prenumeraty
  • Wszystkie dodatkowe raporty tylko dla prenumeratorów
Prenumeratę możesz zamówić:
  • Telefonicznie w naszym Biurze Obsługi Klienta pod nr 22 333 88 20
  • Korzystając z formularza zamówienia prenumeraty zamieszczonego na stronie www.sklep.pws-promedia.pl
Jeśli jesteś prenumeratorem a nie znasz swoich danych dostępu do artykułów Restauracji napisz skontaktuj się z nami, bok@pws-promedia.pl