Rozszerzający się w Polsce trend wprowadzania nocnej prohibicji nie budzi większych obaw branży winiarskiej. Zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w godzinach nocnych obowiązuje już w ponad 200 gminach, a pierwsze dane z Warszawy wskazują na spadek liczby interwencji służb porządkowych. Zdaniem przedstawicieli rynku wina regulacje te nie powinny mieć istotnego wpływu na sprzedaż tej kategorii.

– Jako organizacja promujemy kulturę wina, a co za tym idzie odpowiedzialną konsumpcję alkoholu. Wino jest elementem kultury stołu i nie powinno być produktem kupowanym impulsywnie w środku nocy – mówi Magdalena Zielińska, prezes Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa.
Przedstawiciele branży podkreślają, że wino funkcjonuje w innym modelu konsumpcji niż alkohole kupowane spontanicznie w późnych godzinach wieczornych.
– Wino najczęściej towarzyszy posiłkom, spotkaniom towarzyskim czy degustacjom planowanym z wyprzedzeniem. Konsumenci kupują je wcześniej, traktując jako element doświadczenia kulinarnego, a nie produkt pierwszej potrzeby – mówi Grzegorz Bartol, wiceprezes firmy Bartex.
Jego zdaniem istotne znaczenie ma również fakt, że restauracje, wine bary i hotele nadal mogą legalnie serwować alkohol w godzinach wieczornych.
Podobnego zdania jest Paweł Gąsiorek, prezes Domu Wina.
– Nie sądzę, aby nocna prohibicja wpłynęła na sprzedaż win ze średniej i wyższej półki. Takich produktów nikt nie kupuje nocą na stacji benzynowej. Znacznie większym problemem pozostaje sprzedaż małych opakowań alkoholu oraz wzorce konsumpcji związane z ich zakupem – ocenia.
Przedstawiciele branży zwracają uwagę, że w debacie o alkoholu warto rozróżniać poszczególne kategorie napojów oraz modele ich spożywania.
– Wino od tysięcy lat stanowi element kultury kulinarnej krajów śródziemnomorskich. W państwach takich jak Francja, Włochy czy Hiszpania wykształcił się model konsumpcji oparty bardziej na jakości, smaku i towarzyszeniu posiłkom niż na szybkim osiąganiu efektu odurzenia – mówi Joanna Dolęga-Semczuk, członek zarządu i dyrektor ds. handlu i marketingu Henkell Freixenet Polska.
Według przedstawicieli sektora nocna prohibicja nie zmienia fundamentów rynku wina, który rozwija się w oparciu o inne potrzeby konsumentów niż segment alkoholi wysokoprocentowych czy produktów kupowanych impulsywnie.
– Dla branży winiarskiej jest to przede wszystkim wyzwanie wizerunkowe, a nie finansowe. Problem polega na tym, że wszystkie kategorie alkoholi są wrzucane do jednego worka, mimo że wzorce konsumpcji są zupełnie różne – uważa Krzysztof Apostolidis, prezes firmy Partner Center i przewodniczący Rady Głównej Związku Pracodawców Polska Rada Winiarstwa.
Przy okazji dyskusji o nocnej sprzedaży alkoholu branża ponownie zwraca uwagę na potrzebę uregulowania sprzedaży alkoholu przez internet. Zdaniem Polskiej Rady Winiarstwa obecne przepisy nie nadążają za rozwojem rynku e-commerce.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie zasady, zgodnie z którą dostawa alkoholu mogłaby nastąpić nie wcześniej niż po 24 godzinach od złożenia zamówienia. Według branży ograniczyłoby to zakupy podejmowane pod wpływem impulsu oraz wykorzystywanie sprzedaży internetowej do omijania lokalnych ograniczeń dotyczących nocnej sprzedaży alkoholu.
Prace nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi trwają od kilkunastu miesięcy. Kwestia sprzedaży alkoholu online pozostaje jednym z tematów oczekujących na ostateczne rozstrzygnięcie.




