Dieta roślinna przestaje być wyborem wyłącznie wegan i wegetarian. Coraz więcej konsumentów decyduje się na fleksitarianizm, czyli ograniczanie mięsa bez całkowitej rezygnacji z produktów odzwierzęcych. Trend ten znajduje odzwierciedlenie także w gastronomii, gdzie obok klasycznych dań coraz częściej pojawiają się roślinne alternatywy inspirowane tradycyjną kuchnią. Jednym z przykładów są nowoczesne produkty tworzone z wykorzystaniem technologii, takie jak roślinny stek przygotowany metodą druku 3D, który można znaleźć w menu warszawskiej restauracji Manna 2.

Ile mięsa naprawdę potrzebujemy?
Od lat eksperci zwracają uwagę, że nadmierne spożycie czerwonego mięsa może zwiększać ryzyko chorób cywilizacyjnych. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia oraz instytucji zajmujących się profilaktyką nowotworową tygodniowe spożycie czerwonego mięsa nie powinno przekraczać 350–500 gramów. Jeszcze większą ostrożność zaleca się w przypadku wysoko przetworzonych produktów mięsnych, takich jak wędliny czy parówki.
Badania opublikowane w czasopiśmie „Springer”, obejmujące ponad 42 tys. osób, wskazują, że zastępowanie części czerwonego mięsa produktami roślinnymi wiąże się z niższym ryzykiem chorób układu krążenia. Coraz częściej podkreśla się również znaczenie różnorodności diety oraz zwiększania udziału warzyw, roślin strączkowych i produktów pełnoziarnistych.
– Dziś praktycznie każdy zna kogoś, kto ogranicza mięso. Gdy ponad 20 lat temu przechodziłam na dietę roślinną, było to znacznie trudniejsze. W sklepach wybór produktów był bardzo ograniczony, a kuchnia roślinna pozostawała niszą. Dzisiaj rynek wygląda zupełnie inaczej, a przygotowanie wartościowych dań bez mięsa jest znacznie łatwiejsze – mówi Anna Orzech, właścicielka warszawskiej restauracji Manna 2 oraz gdańskiej Manny 68.
Dieta roślinna wymaga świadomego planowania
Specjaliści zwracają uwagę, że samo wyeliminowanie mięsa nie oznacza automatycznie zdrowszej diety. Konieczne jest odpowiednie zastąpienie go produktami dostarczającymi białka, żelaza czy witamin z grupy B. Najczęściej wskazywanymi źródłami białka są rośliny strączkowe, tofu, tempeh, seitan oraz nowoczesne produkty powstające na bazie białka grochu czy mykoprotein.
– Sama przekonałam się, że eliminacja mięsa bez odpowiedniej wiedzy może prowadzić do błędów żywieniowych. Dopiero praca w gastronomii pozwoliła mi nauczyć się komponowania pełnowartościowych posiłków. Dieta roślinna wymaga świadomego podejścia i odpowiedniego bilansowania składników – podkreśla Anna Orzech.
Coraz lepsze roślinne alternatywy
Roślinne odpowiedniki mięsa stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Badanie SWAP-MEAT przeprowadzone przez naukowców ze Stanford University wykazało, że osoby zastępujące tradycyjne mięso jego roślinnymi odpowiednikami odnotowały m.in. obniżenie poziomu cholesterolu LDL oraz niewielką redukcję masy ciała.
Rozwój technologii produkcji sprawia również, że współczesne alternatywy coraz skuteczniej odwzorowują strukturę i konsystencję mięsa. W badaniach konsumenckich niemal połowa uczestników oceniła roślinne burgery i nuggetsy równie wysoko lub wyżej niż ich tradycyjne odpowiedniki.
– Aby kuchnia roślinna była atrakcyjna także dla osób jedzących mięso, musi być po prostu smaczna. Kluczową rolę odgrywa odpowiednie budowanie smaku, zwłaszcza umami, które odpowiada za poczucie sytości i głębi potraw. Można je uzyskać dzięki grzybom, fermentowanym produktom, miso czy dobrej jakości sosowi sojowemu – wyjaśnia restauratorka.
Nowe technologie trafiają do restauracji
Jednym z przykładów wykorzystania nowych technologii w gastronomii jest roślinny stek serwowany w restauracji Manna 2. Powstaje z białka sojowego, seitanu i oleju rzepakowego, a dzięki technologii druku 3D odwzorowuje strukturę tradycyjnego steku. W menu znajdują się również inne wysokobiałkowe dania roślinne, m.in. stek z kalafiora czy roślinna wersja sałatki Cezar.
– Część gości dziwi się, że jako weganka serwuję dania przypominające mięso. Dla wielu osób znajome smaki i formy są jednak ważnym elementem kulinarnego doświadczenia. Nie chodzi o to, aby wszystkich przekonać do całkowitej rezygnacji z mięsa, ale pokazać, że jego ograniczanie nie musi oznaczać rezygnacji ze smaku czy satysfakcji z jedzenia – podsumowuje Anna Orzech.
Rosnąca popularność fleksitarianizmu pokazuje, że konsumenci coraz częściej szukają równowagi między tradycyjną kuchnią a dietą opartą na większym udziale produktów roślinnych. Dla restauracji oznacza to nie tylko zmianę oczekiwań gości, ale także konieczność rozwijania oferty odpowiadającej nowym trendom żywieniowym.




