Od pierwszej wizyty do stałego gościa – mapa podróży klienta w restauracji   W NUMERZE

Autor: SŁAWEK GŁOMSKI. CEO Dinera

Kiedyś usłyszałem od jednego właściciela restauracji: „Do mnie klienci sami wracają, nie potrzebuję żadnych bajerów”. Uśmiechnąłem się pod nosem. Bo jeśli masz wybitnego szefa kuchni, lokal w centrum miasta i Instagram, który sam się robi, to może faktycznie. Ale w codziennej rzeczywistości gastronomii sprawa wygląda inaczej. Klient nie zawsze sam wraca. Trzeba mu trochę pomóc.

Tutaj wchodzi na scenę pojęcie customer journey, które wolę nazywać mapą podróży gościa w restauracji. Bo od tego, co wydarzy się w kilku kluczowych momentach tej podróży, zależy, czy będziesz miał jednorazowego turystę czy wiernego ambasadora twojego miejsca.

I tu ważne: pierwsze doświadczenie musi być bezbolesne. Zero chaosu przy wejściu, zero niezręcznego „nie ma stolika, proszę czekać w kącie”. Bo jeśli początek podróży jest trudny, to podroż się kończy. Statystyki są bezlitosne: według badań PwC aż 32 proc. klientów po jednej złej obsłudze rezygnuje z powrotu, nawet jeśli jedzenie było dobre.

Etap 1: Pierwsze spotkanie – ciekawość
Gość widzi twoją restaurację w social mediach, na portalu lokalnym albo po prostu przechodzi obok. Zatrzymuje go coś prostego: zdjęcie burgera, opinia koleżanki, światełka w ogródku. To pierwszy kontakt.Etap 2: Pierwszy posiłek — emocja
Jedzenie, obsługa, klimat. To oczywiste. Ale w tle już zaczyna się budowanie lojalności. To właśnie pora na subtelne wprowadzenie do programu lojalnościowego. Nie na zasadzie, „ściągnij aplikację, dostaniesz rabat”, tylko w stylu: „Podpowiem, że mamy taki system punktów – działa prosto, zbiera pan przy okazji i następnym razem kawa jest gratis”.

To nie rabat, ale zaproszenie do kolejnej wizyty. A badania Accenture mówią jasno: klienci uczestniczący w programach lojalnościowych wydają średnio o 67 proc. więcej.

Etap 3: Druga wizyta — decyzja
Jeśli klient wróci, to znaczy, że przeszedł przez pierwszy test. Teraz liczy się konsekwencja. Znów musi być obsłużony dobrze, znów powinien zobaczyć, że to miejsce go pamięta. Wtedy zaczynają działać magia programu lojalnościowego: przypomnienie, powiadomienie, drobny benefit. Mały bodziec, który mówi: „Czekamy na ciebie”.

Według Bain & Company zwiększenie retencji klientów o zaledwie 5 proc. może podnieść zyski firmy od 25 proc. do nawet 95 proc. W gastronomii to często granica między przetrwaniem a stratą.

Etap 4: Trzecia i czwarta wizyta — przywiązanie
Teraz nie chodzi już o promocję, lecz o relację. Gość zaczyna mówić: „Chodźmy tam, bo tam jest fajnie”. To moment, w którym przestaje być klientem, a staje się stałym gościem.

I uwierz mi – stały gość nie wraca dla 10 proc. rabatu. Wraca, bo kelner pamięta, że lubi czerwone wino, bo kucharz dodał od siebie kawałek bagietki, bo menedżer zagadał przy stoliku. A program lojalnościowy jest tylko systemem, który to ułatwia i wzmacnia.

Etap 5: Ambasador — lojalność w praktyce
Na końcu podróży pojawia się prawdziwy skarb gastronomii: klient, który poleca. Według Yotpo klienci lojalni mają aż trzy razy większą szansę polecenia restauracji znajomym. To najlepszy marketing, jaki istnieje. I wcale nie wymaga kampanii na Facebooku ani ulotki za 1 tys. zł. Wymaga konsekwencji, dbałości o szczegóły – podkreślmy to – szkolenia zespołu, żeby umiał to lojalnościowe narzędzie naturalnie wpleść w codzienność.

Mapa podróży gościa to nie teoria dla marketingowców, ale realny obraz tego, co dzieje się w twoim lokalu każdego dnia. Od pierwszego kontaktu, przez pierwsze doświadczenie, po budowanie relacji, która sprawia, że gość wraca. Możesz zostawić to przypadkowi. Albo możesz zrozumieć, że każda podróż gościa to scena, aby zamienić jednorazowego klienta w stałego przyjaciela restauracji.

W tym procesie aplikacja lojalnościowa nie jest gadżetem. Jest mapą, która pomaga nie zgubić klienta po drodze.