Delivery – rewolucja na wynos

Autor: Anna Smolec

Pandemia jedynie przyspieszyła proces, który i tak był nieunikniony. Dostawa stała się drugim frontem gastronomii, równorzędnym z salą i obsługą gości na miejscu. Kto ją ignoruje, ten zostaje w tyle. Rynek food delivery w Polsce w 2025 r. to dynamiczny, wielowarstwowy ekosystem, który zmienia modele biznesowe, kuchnie i przyzwyczajenia klientów.

Dostawy przestały być planem B. W 2025 r. jest to już strategiczny element gastronomii, wpływający na menu, logistykę, inwestycje i sposób komunikacji z klientem. Restauracje, które traktują ten kanał na równi z obsługą stacjonarną, zyskują realną przewagę, nie tylko na poziomie przychodów, ale także w budowaniu relacji z nową generacją gości, dla której wygoda, szybkość i spójne doświadczenie marki są równie ważne jak smak.

Rynek food delivery 2025 – liczby, które mówią wszystko

Food delivery w Polsce stał się nieodłącznym elementem działalności gastronomicznej. Obecnie dostawy generują średnio 25-35 proc. przychodów restauracji, a w niektórych konceptach ich udział przekracza połowę obrotów. Najbardziej aktywnymi użytkownikami pozostają mieszkańcy dużych miast w wieku 20-40 lat, pracujący hybrydowo lub zdalnie. Dla nich zamawianie jedzenia to codzienny rytuał, a nie jednorazowa wygoda.

Pod względem zamówień dominują tradycyjne pozycje, takie jak pizza, ale rośnie popularność kuchni azjatyckiej, roślinnej i nowoczesnej odmiany comfort food. Coraz częściej konsumenci sięgają po dania premium i lokalne, które są elementem stylu życia i świadomego wyboru. Kluczowe pozostają też czas realizacji, ale rośnie też znaczenie jakości i powtarzalności doświadczenia. Niezawodna i prawidłowo zapakowana dostawa buduje lojalność klientów wobec platformy lub restauracji.

– Rynek dostaw jedzenia w Polsce wciąż rośnie w imponującym tempie. Jego nasycenie wynosi obecnie około 11 proc., co pokazuje ogromny potencjał wzrostu. Zaczynaliśmy 15 lat temu od dwóch pizzerii, dzisiaj obsługujemy ponad 2,2 tys. miejscowości, współpracujemy z ponad 17,5 tys. restauracji i mamy 3,6 mln aktywnych użytkowników. Na polskim rynku działają obecnie nie tylko giganci, ale też mniejsze, wyspecjalizowane platformy, które grają, ale przewidujemy, że w najbliższych latach trzy platformy – mówi Arkadiusz Krupicz, dyrektor zarządzający i współzałożyciel Pyszne.pl.

– Po pandemicznym skoku rynek wszedł w fazę stabilnego wzrostu 5-8 proc. rocznie. To mniej spektakularne, ale bardziej zrównoważone i trwałe niż w kulminacyjnym momencie. Delivery stało się must have, choć nie zawsze liczy się liczba zamówień. Dziś wygrywa jakość i spójność doświadczenia – dodaje Mateusz Kowalczyk, współzałożyciel i CEO Foodsii.

Glovo podkreśla swoje tempo rozwoju: – W 2025 r. segment rósł w tempie 20 proc. rok do roku. Jesteśmy partnerem dla 10 tys. restauracji, a współpracujące lokale zwiększają sprzedaż średnio o 26 proc. W niektórych przypadkach dostawy stanowią nawet 30 proc. przychodów. Usługa dociera obecnie do 35 proc. Polaków, a w perspektywie kilku lat może osiągnąć poziom 50 proc., zbliżony do krajów Europy Zachodniej – mówi Tomasz Suchodolski, regional director, Glovo.

– Tempo życia i rosnąca rola pokolenia cyfrowych tubylców sprawiają, że last mile delivery cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Coraz więcej restauracji dopasowuje ofertę do zamówień na wynos, a niektóre tworzą pozycje przeznaczone do dostaw. Przykładem jest McDonald’s Glovo Family Set. Nawet lokalne koncepty, takie jak pierogarnia Mandu w Trójmieście, korzystają z naszej platformy, bo rozwijają biznes – dodaje Suchodolski.

Michał Dubisz, dyrektor generalny Uber Eats w Polsce, zwraca uwagę na segment zakupów spożywczych: – Średnia wartość zamówienia z sieci handlowych przekracza 100 zł. Uber Eats to była najszybciej rosnąca platforma w pierwszej połowie 2025 r., jeśli chodzi o wzrost w kategorii grocery i retail oraz programów Uber One. Dzięki subskrypcji mogą zamawiać jedzenie bez opłat za dostawę i otrzymywać zniżki na przejazdy. Klienci bardzo cenią ten program.

– W Polsce rynek delivery jest w przedszkolu w porównaniu z USA, gdzie udział sprzedaży na wynos w 2021 r. wynosił 70 proc. W Polsce to wciąż poniżej 10 proc., ale trend jest rosnący. Współpracujemy z wieloma platformami, nie ograniczamy się do jednej – mówi Artur Jarzyński, restaurator, właściciel Der Elefant i Otto Pompieri.

Agnieszka Majewska, general manager Stuart, podsumowuje: – W 2025 r. rynek utrzymał solidną dynamikę wzrostu. Digitalizacja usług, wygoda i przeniesienie części wydatków z gastronomii stacjonarnej do kanałów online napędzają segment. Aplikacje notują stabilny liczby użytkowników i częstotliwości zamówień, szczególnie w średnich i dużych miastach. Tempo rozwoju zależy też od inflacji, cen paliw, wynagrodzeń i efektywności logistyki.

Platformy kontra własna dostawa – rachunek opłacalności

Restauratorzy stoją dziś przed strategicznym wyborem: korzystać z platform takich jak Pyszne.pl, Glovo, Wolt, Uber Eats czy Bolt Food, czy rozwijać własną flotę dostawczą. Platformy dają potencjał zasięgu i szybki start w delivery, ale kosztem prowizji sięgających w niektórych przypadkach 25–30 proc. przychodu. Własna dostawa oznacza daje większą kontrolę nad jakością usługi i relacją z klientem, lecz wymaga inwestycji w logistykę, systemy zamówień oraz zarządzanie zespołem kurierów.

Coraz więcej lokali decyduje się na model hybrydowy: dostawy w promieniu 1–2 km realizowane są przez własnych kurierów, a dalsze zamówienia obsługują platformy. Taka strategia pozwala optymalizować koszty przy zachowaniu bezpośredniego kontaktu z najbliższymi klientami. Analiza opłacalności obejmuje kilka kluczowych obszarów: koszty operacyjne i prowizje, marże z dostaw realizowanych własnymi siłami oraz przez platformy, a także zasięg i ograniczenia rozwiązań. Warto przy tym przyjrzeć się restauracjom, które postawiły na własnych kurierów – ich doświadczenia pokazują, jakie wyzwania i korzyści niesie kontrola nad całością procesu dostaw.

Michał Dubisz tłumaczy: – Duża baza kurierów daje nam ogromne możliwości rozwijania nowych usług i ich rozszerzenia na kolejne obszary biznesowe. Dlatego w tym roku uruchomiliśmy usługę Uber Direct – realizujemy dowozy zamówień ze strony partnerów, jak choćby Media Markt. Tym samym weszliśmy na polski rynek q-commerce. Usługę oferujemy w całej Polsce – nie tylko sieciom sklepów, ale również lokalom gastronomicznym. Dzięki współpracy z Uber Eats restauracja może skupić się na przygotowywaniu posiłków, a właściciele biznesów nie muszą martwić się o ubezpieczenia pojazdów dostawczych, szkolenia kierowców czy sytuacje, gdy kilka zamówień wpada w tym samym czasie i brakuje kierowców. Nie przyjdzie do nich partner. Tym wszystkim zajmujemy się my, we współpracy z klientem i systemem automatyzacji. Współpracę z platformą wybierają do kurierów automatycznie. Naszą usługę można też łatwo zintegrować z istniejącym systemem restauracji, dużych sklepów e-commerce czy sklepów spożywczych. Nasza pozycja jest silna w obszarze zamówień z restauracji, ale coraz mocniej wchodzimy też w segment zakupowy.

Z kolei Mateusz Kowalczyk podkreśla różnice w modelach dostaw: – Są dwa scenariusze, które najczęściej się sprawdzają. Pierwszy to własna dostawa – restauracja ma wtedy pełną kontrolę nad lojalnością klienta. Wymaga to jednak dobrej organizacji, żeby kurier nie woził pojedynczych paczek przez pół miasta. Drugi to dostawa obsługiwana przez marketplace – w tym modelu restauracja nie musi inwestować we flotę, ale kosztowo droższe (prowizje sięgają nawet 25–30 proc.). Dla większości restauracji kanał marketingowy i pozyskiwanie nowych gości niższy koszt na wysoką marżę. A najbardziej opłacalny model to ten, w którym zamówienia są przyjęte w restauracji i przy okazji zostawiają napiwek.

Artur Jarzyński dodaje: – W czasie pandemii zaczynaliśmy od własnych systemów informacyjnych, działając całkowicie samodzielnie. Szybko zrozumieliśmy, że kontrola nad zespołem stała się nieopłacalna. Koszt organizacji własnej dostawy to średnio 8–12 proc. obrotu. Jeśli zysk platform doliczymy do tej kwoty, prowizje mogą sięgać 25–26 proc., co jest znacznym obciążeniem dla restauracji.

Delivery w gastronomii — konieczność czy opcja?

Rynek gastronomiczny od kilku lat dynamicznie ewoluuje. Jednym z najbardziej widocznych trendów stały się dostawy jedzenia, które zwłaszcza po pandemii zyskały ogromne znaczenie. Dziś wielu restauratorów staje przed pytaniem: czy każda restauracja naprawdę potrzebuje usługi delivery?

Nie da się ukryć, że dowóz potraw znacząco poszerza możliwości biznesowe. Pozwala dotrzeć do klientów, którzy nie pojawiają się fizycznie w lokalu, zwiększa widoczność marki w aplikacjach mobilnych i pomaga utrzymać sprzedaż w mniej uczęszczanych porach. Dla lokali typu fast food czy casual dining to często standard.

Jednakże usługa ta wiąże się z problemami takimi jak wysokie prowizje dla pośredników czy kontrola jakości jedzenia po transporcie. W przypadku restauracji typu fine dining lub miejsc stawiających na doświadczenie gościa na miejscu dowóz może wręcz osłabiać unikatowość oferty.

– Czy więc każda restauracja powinna oferować delivery? Niekoniecznie. To narzędzie, które może wspierać rozwój, ale musi być dopasowane do charakteru lokalu, możliwości operacyjnych i oczekiwań klientów. Warto rozważyć, ale nie warto się zmuszać – uważa Filip Brusilo z horecasms.pl.

Agnieszka Majewska wskazuje na praktyczny aspekt dostaw: – Dla wielu restauracji najbardziej efektywnym modelem jest dziś współpraca z zewnętrznymi firmami kurierskimi. Outsourcing pozwala zachować pełną elastyczność – restauracja płaci tylko za zrealizowane kursy, bez kosztów zatrudnienia czy utrzymania floty, bez konieczności pilnowania grafiku, stresu związanego z nieprzewidzianym wzrostem zamówień lub jego brakiem. Dzięki dostępności kurierów na żądanie można łatwo skalować liczbę dostaw w zależności od pory dnia i sezonu, co znacząco poprawia rentowność całego procesu. Ten elastyczny i niezobowiązujący model jest też rozsądnym rozwiązaniem przy ekspansji – nowych lokalizacjach, nowych konceptach – pozwalając na obniżenie ryzyka związanego z kosztami, szczególnie gdy liczba dostaw w ciągu dnia lub tygodnia jest trudna do oszacowania i dość dynamiczna.

Dark kitchens i wirtualne marki — gastronomia bez sali

Na rynku gastronomicznym dynamicznie rośnie segment dark kitchens, czyli kuchni działających wyłącznie pod kątem dostaw, bez obsługi gości na miejscu. W Polsce funkcjonują zarówno niezależne koncepty, jak i franczyzy operujące wyłącznie online, często budujące rozpoznawalność i zasięgi w mediach społecznościowych.

Wirtualne marki pozwalają restauracjom testować nowe koncepty bez nakładów związanych z lokalizacją, wystrojem czy personelem frontowym. Umożliwiają elastyczne eksperymentowanie z menu i ofertą bez zwiększania kosztów stałych. Jednocześnie konkurencja w tym segmencie jest coraz bardziej intensywna, a sukces zależy nie tylko od jakości jedzenia, ale również od precyzyjnej logistyki, efektywnej obsługi zamówień i spójnej strategii marketingu cyfrowego.

Modele dark kitchens i wirtualnych marek można analizować przez kilka kluczowych aspektów: organizację pracy w kuchni bez sali, strategię digitalową i social media, brak fizycznego kontaktu z klientem i jego wadami i zaletami, a także doświadczenia polskich i zagranicznych konceptów, które osiągnęły rozpoznawalność, operując wyłącznie online.

Technologia napędza dostawy

Delivery to dziś nie tylko kurier z pudełkiem, ale rozbudowany system technologiczny obejmujący zarówno kuchnię, jak i systemy obsługi klienta. Nowoczesne systemy POS oraz integratory zamówień pozwalają scentralizować różne kanały sprzedaży, ograniczając chaos w kuchni i zwiększając efektywność operacyjną. Aplikacje lojalnościowe oraz programy punktowe wspierają powtarzalność zamówień, a sztuczna inteligencja zaczyna wspierać prognozowanie popytu, analizę sprzedaży oraz rekomendacje menu w czasie rzeczywistym.

Globalne przykłady pokazują, że technologia może zrewolucjonizować sam proces przygotowania jedzenia. W Stanach Zjednoczonych testowane są robotyczne rozwiązania kuchenne, automaty do frytek czy maszyny do makaronu gotujące burgery czy dania na bazie ryżu w sposób zautomatyzowany i w trybie ciągłym. Połączenie automatyzacji z analizą danych pozwala restauracjom obniżyć koszty, zwiększyć wydajność i reagować szybciej na zmieniające się potrzeby klientów.

Dalszy rozwój technologii w gastronomii obejmuje analizę danych o klientach oraz wykorzystanie AI do przewidywania trendów, optymalizacji menu.

malizacji menu i planowania produkcji na podstawie prognoz zamówień. Restauracje, które skutecznie zintegrują systemy zamówień, automatyzację i inteligentne narzędzia analityczne, mogą nie tylko zwiększyć wydajność, ale także poprawić doświad- czenie klienta i budować jego lojalność wobec marki.

Arkadiusz Krupicz podkreśla swoje innowacyjne podejście: – Stale poszukujemy nowych rozwiązań, które zwiększą wygodę naszych użytkowników i odpowiadają na ich codzienne potrzeby. W tym roku przeprowadziliśmy testy programu subskrypcyj- nego Pyszne.pl+, który za jednorazową opłatą 9,99 zł oferował 90 dni nielimitowanych darmowych dostaw. Już w pierwszej fazie prób przyciągnęliśmy ponad 60 tys. uczestników, co potwierdza, że Polacy są nie tylko gotowi, ale i chętni na tego typu rozwiązania. Na tym etapie nie prowadzimy już zapisów do programu – analizujemy dane i opinie obecnej grupy użytkowników, aby przygotować pełnoprawny model subskrypcyj- ny. Chcemy, aby finalna wersja Pyszne.pl+ była programem kompleksowym – od darmowych dostaw, przez ekskluzywne promocje, po spersonalizowane oferty i nagrody. Polska jest jednym z pierwszych rynków, na których testujemy ten model w obrębie globalnej grupy Just Eat Takeaway.com. To pokazuje strategiczne znaczenie naszego rynku.

Logistyka ostatniej mili – największe wyzwanie

Najtrudniejszym i jednocześnie najdroższym elementem procesu dostaw pozostaje ostatnia mila, czyli od kuchni do drzwi klienta. Platformy stosują różne modele kosztowe: część kosztów pokrywają restauracje, część konsumenci, a pozostałą część finansują promocje i akcje marketingowe. Takie rozłożenie kosztów generuje napięcia w branży i wymaga precyzyjnego planowania marż.

Na znaczeniu zyskują alternatywne środki transportu, takie jak rowery cargo i elektryczne skutery, a za granicą pojawiają się testy dostaw dronami. W Polsce największymi wyzwaniami pozostają koszty paliwa, czas realizacji zamówień oraz duża rotacja kurierów. W odpowiedzi restauracje coraz częściej inwestują w systemy trasowania, monitoringu i optymalizacji tras, aby utrzymać punktualność dostaw oraz powtarzalną jakość serwisu.

Kluczowe pytanie w logistyce ostatniej mili brzmi: kto ostatecznie ponosi koszty dostawy? Platformy przerzucają je częściowo na restauracje, częściowo na klientów, a część finansują z promocji. To źródło potencjalnego konfliktu interesów i punkt, w którym decyzje strategiczne restauracji – własna flota, outsour- cing czy współpraca z kurierami – mają bezpośredni wpływ na rentowność i doświadczenie klienta.

Analiza obejmuje również globalne i lokalne trendy, w tym wspomniane dostawy dronami, rosnące znaczenie rowerów cargo i elektrycznych skuterów, a także kwestie organizacyjne związane z rotacją kurierów i utrzymaniem wysokiej jakości usług.

Arkadiusz Krupicz zwraca uwagę, że jednym z kluczowych wyzwań, przed jakimi stoi dziś cała branża, jest nadchodząca implementacja dyrektywy platformowej. – W Pyszne.pl popieramy stworzenie nowoczesnych i przejrzystych ram prawnych, które z jednej strony zapewnią ochronę osobom wykonującym pracę, a z drugiej pozwolą zachować elastyczność, tak cenioną przez

Kurierów, restauratorów i konsumentów. Z naszych badań wynika, że aż 87 proc. kurieriek i kurierów współpracujących z Pyszne.pl stawia elastyczność na pierwszym miejscu, a 67 proc. uważa, że umowa zlecenie powinna pozostać standardem w branży. Automatyczna reklasyfikacja wszystkich kurierów na umowy o pracę mogłaby oznaczać wzrost kosztów dostaw nawet o 15 zł na zamówienie, co przełożyłoby się na spadek liczby zamówień i negatywnie wpłynęło na całą gastronomię, doprowadzając w wielu przypadkach do upadku biznesów. Dlatego aktywnie uczestniczymy w dialogu z partnerami społecznymi i organizacjami branżowymi, proponując rozwiązania oparte na jasnych kryteriach niezależności kurierów, transparentnym zarządzaniu algorytmicznym i dobrowolnych gwarancjach poprawiających warunki pracy – takich jak dodatkowe ubezpieczenia czy elementy BHP – bez utraty elastyczności – komentuje.

W opinii Agnieszki Majewskiej największym wyzwaniem w logistyce dostaw jest dziś utrzymanie jakości i przewidywalności całego procesu – od momentu złożenia zamówienia po odbiór przez klienta. – Kluczowa jest szybkość, ale też transparentność. Restauracje i odbiorcy oczekują pełnej widoczności statusu dostawy w czasie rzeczywistym. Coraz większe znaczenie ma również multimodalna flota, czyli połączenie różnych środków transportu – rowerów, skuterów, aut elektrycznych – w pełni dopasowanych do infrastruktury miasta, jej różnorodności, a także do rozmiarów i specyfiki przewożonych towarów. Takie podejście pozwala optymalizować trasy, skracać czas dostawy i utrzymać wysoką jakość w warunkach nasilającego się ruchu miejskiego i stale rosnących kosztów – podkreśla.

Psychologia klienta – szybciej, lepiej, ładniej

Dla klientów kluczowym czynnikiem pozostaje czas dostawy. Choć w badaniach deklarują, że „20 minut to idealny czas”, w praktyce akceptują oczekiwanie do 40 minut, ale pod warunkiem, że jedzenie dotrze gorące i odpowiednio zapakowane. Opakowanie stało się integralną częścią doświadczenia, a estetyka, funkcjonalność oraz aspekty ekologiczne są dziś równie istotne jak smak potraw.

Restauracje coraz częściej korzystają z personalizacji komunikacji, np. poprzez wiadomości w aplikacjach czy karteczki w pudełkach, aby budować lojalność i utrzymywać relacje z klientem mimo braku bezpośredniego kontaktu. W świecie, w którym konkurencja jest jedno kliknięcie dalej, drobny, emocjonalny detal potrafi zadecydować o powrocie klienta.

W tradycyjnej restauracji klient doświadcza pełnego rytuału – kucharze pracują na oczach gości, serwis jest częścią spektaklu, a proces podania buduje zaufanie. Delivery natomiast opiera się na łańcuchu, w którym pojawia się anonimowy pośrednik czyli kurier, który nie jest pracownikiem kuchni, a często nawet nie zna lokalu, z którego odbiera zamówienie. To otwiera kwestie higieniczne, ale również psychologiczne i emocjonalne. Jedzenie to nie tylko kalorie, ale też atmosfera, rytuał, emocje. W restauracji jesteś częścią wydarzenia, w delivery otrzymujesz pakunek, który przeszedł przez ręce obcej osoby. Dla niektórych klientów jest to neutralne, ale dla coraz większej grupy liczy się także „energia posiłku” – świeżość, kontekst, sposób podania.

– Zmienia się nie tylko to, co zamawiamy, ale także kiedy i gdzie – zaznacza Arkadiusz Krupicz. – Coraz częściej dostarczamy posiłki do biur, a także śniadania i kawy – food delivery staje się codziennym elementem życia, a nie tylko wieczorną wygodą. Coraz chętniej jemy wieczorami po pracy – prawie 70 proc. Polaków spożywa posiłki po godz. 18, a co trzeci robi to regularnie. Podium najpopularniejszych dań pozostaje niezmienne: kebab, pizza i cheeseburger. Jednak aż 27 proc. wszystkich zamówień stanowią potrawy wegetariańskie i wegańskie, co pokazuje rosnące znaczenie kuchni roślinnej w Polsce. Nasz Raport Trendów 2025 pokazuje również, że Polacy coraz częściej zamawiają jedzenie bez okazji – 46 proc. robi to dla czystej przyjemności, a prawie połowa traktuje dobry posiłek jako dopełnienie miłych momentów. Widać także rosnące zainteresowanie kategoriami pozarestauracyjnymi, jak e-grocery czy piekarnie. Widzimy oczekiwania naszych użytkowników i nawiązujemy współpracę z kultowymi sieciami, takimi jak poczta kwiatowa E-Kwiaty, lokalna wrocławska piekarnia rzemieślnicza Chleboteka czy znana w całej Polsce Cukiernia Sowa – wskazuje ekspert Pyszne.pl.

Od spektaklu do paczki – zaufanie w łańcuchu dostaw

W restauracji gość obserwuje kucharzy, widzi czystość, czuje aromaty. To buduje zaufanie i więź. W modelu delivery moment przygotowania zostaje odsłonięty od momentu konsumpcji, a między nimi pojawia się kurier – anonimowy, niezależny od miejsca pracy i presji czasu. Teoretycznie wszystko jest zapakowane bezpiecznie, ale gość traci bezpośredni kontakt z procesem. Psychologowie konsumenccy zauważają, że wraz z rosnącą popularnością dostaw rośnie też nieuświadomione przywiązanie do stałego łańcucha wydarzeń, które wiążemy nie tylko z jedzeniem, ale też z życiem. A to ma znaczenie dla postrzegania jakości, satysfakcji, a nawet… smaku.

Psychologowie zwracają też uwagę na czynnik „nowoczesnej służby”. Zamawianie jedzenia do domu zapewnia poczucie komfortu i obsługi na żądanie – przypominające dawne domy z lokajami i służbą. Dla wielu osób jest to forma aspiracyjnego stylu życia: możliwość otrzymania wszystkiego pod drzwi bez wychodzenia z domu.

Jednak za tą wygodą stoją tysiące kurierów pracujących w trudnych warunkach, często za niskie stawki i pod presją czasu. Socjologowie podkreślają, że rosnąca skala dostaw tworzy nową formę zależności społecznych – pozornie niewidocznych, lecz realnych i dotykających całą branżę. Delivery to nie tylko technologia i logistyka, ale też nowy styl życia, który warto krytycznie analizować w kontekście warunków pracy i konsekwencji społecznych dla sektora gastronomicznego.

Ekologia i nowe opakowania – odpowiedzialność w dostawie

Rosnąca świadomość ekologiczna konsumentów znacząco wpływa na rynek dostaw. Biodegradowalne opakowania i sztućce stały się standardem w wielu lokalach, ale coraz więcej firm testuje systemy opakowań zwrotnych oparte na niemieckich rozwiązaniach Recup i Rebowl. W Polsce pojawiają się start-upy oferujące podobne rozwiązania, szczególnie w miastach akademickich i aglomeracjach, gdzie częstotliwość zamówień jest duża, a klienci bardziej otwarci na innowacje ekologiczne.

Największym wyzwaniem w modelu returnowym pozostaje logistyka – odbiór, dezynfekcja i ponowne wykorzystanie opakowań generują dodatkowe koszty i wymagają precyzyjnego planowania. Jednak trend ten wpisuje się w szersze uwarunkowania społeczne, w których innowacyjność i estetykę opakowań łączy się z odpowiedzialnością w zrównoważonego rozwoju. Działania firm w tym kierunku przynoszą wymierne korzyści: poprawiają wizerunek marki, zwiększają lojalność klientów i odpowiadają na rosnące wymagania rynku.

Coraz częściej restauracje łączą wygodę z odpowiedzialnością ekologiczną, oferując opakowania wielorazowe dla stałych klientów, a jednocześnie utrzymując opcje biodegradowalne dla zamówień jednorazowych. Takie podejście pozwala nie tylko zmniejszyć ilość odpadów, ale też budować silniejszą relację z klientem, dla którego ekologiczny aspekt staje się częścią doświadczenia gastronomicznego.

Jak kwestia ta wygląda z perspektywy restauratora? Artur Jarzyński podkreśla: – Delivery nie przyciąga klientów do lokali stacjonarnych, ale działa w przeciwnym kierunku. Aby dostawy były bardziej rentowne, wprowadziliśmy zmiany w karcie i opakowaniach, np. zmniejszyliśmy średnicę pizzy, aby zmieściła się w standardowych torbach dostawców. Najważniejsze pozostają jakość i czas dostawy. Nie zauważyliśmy problemów ze spóźnieniami czy zimnym jedzeniem, a rynek platform delivery wydaje się wyrównywać. Coraz większe znaczenie ma również ekologia. Już teraz zdajemy sobie sprawę z wpływu transportu posiłków na ślad węglowy, a w przyszłości planujemy zatrudnić specjalistę odpowiedzialnego za nadzorowanie procesów zakupowych i ekologicznych w firmie – zapowiada.

W Pyszne.pl też widzą rosnące zainteresowanie alternatywnymi formami transportu w dostawach jedzenia, szczególnie w dużych miastach, gdzie ograniczenia ruchu samochodowego i troska o środowisko stają się coraz ważniejsze. – Rowery cargo i elektryczne skutery pozwalają skrócić czas dostawy, zmniejszyć emisję CO₂ i lepiej radzić sobie w zatłoczonych centrach miast. W Pyszne.pl testujemy różne formy ekologicznej i nowoczesnej logistyki – od rowerów elektrycznych po innowacyjne rozwiązania, jak autonomiczne roboty dostawcze czy drony. Choć w Polsce mówimy jedynie o testach, irlandzkie Deliveroo, które tak jak my należy do Just Eat Takeaway.com, prowadzi już regularne dostawy dronowe. Wierzymy, że w przyszłości będziemy mogli wprowadzić podobne rozwiązania w Polsce, wspierając przy tym rozwój zrównoważonych dostaw i tworząc uzupełnienie floty kurierskiej – sygnalizuje Arkadiusz Krupicz.

Rolę mobilności niskoemisyjnej podkreśla również Agnieszka Majewska: – Rowery cargo i elektryczne skutery to coraz ważniejszy element miejskiej logistyki. Widać, że w dużych polskich miastach sprawdzają się doskonale przy krótkich trasach i dostawach w gęstej zabudowie. To nie chwilowa moda, ale realna zmiana napędzana technologią, kosztami paliwa i oczekiwaniami klientów wobec ekologicznych rozwiązań. Mobilność niskoemisyjna świetnie odpowiada na wyzwania ostatniej mili, przede wszystkim pozwala szybciej dotrzeć do klienta, omijając korki i inne utrudnienia na drodze, redukując koszty i wpisując się w kierunek, w którym podąża cała branża delivery.

Przyszłość delivery – subskrypcje, AI i zmiana kultury jedzenia

Rynek delivery w Polsce wchodzi w nową fazę rozwoju. Na horyzoncie pojawiają się modele subskrypcyjne – abonamenty obejmujące regularne dostawy lub konkretne zestawy dań, które pozwalają klientom przewidywać koszty i wygodnie planować posiłki.

Sztuczna inteligencja coraz szerzej znajduje zastosowanie w gastronomii. Wspiera prognozowanie popytu, rekomendowanie dań na podstawie indywidualnych preferencji klientów oraz dynamiczne ustalanie cen w zależności od czasu i popytu. Te narzędzia pozwalają restauracjom lepiej zarządzać produkcją, minimalizować straty i zwiększać satysfakcję klientów. Tak też dzieje się w systemach stosowanych przez globalne platformy typu Uber Eats.

Równocześnie delivery zmienia kulturę jedzenia w Polsce. Coraz częściej posiłki zamawiane do domu zastępują wspólne gotowanie czy wyjścia do restauracji. Wymusza to na branży prowadzenie dwutorowego biznesu – lokalnego oraz online, każdego z własną strategią, systemem zamówień, technologią i komunikacją z klientem.

W perspektywie najbliższych pięciu lat kluczowe będą zmiany ekonomiczne i ekonomiczne, w tym wpływ inflacji na wybory klientów oraz dalszy rozwój modeli subskrypcyjnych i spersonalizowanych ofert. Restauracje, które skutecznie zintegrują technologie, automatyzację i strategie subskrypcyjne, będą mogły zwiększyć lojalność klientów i utrzymać przewagę konkurencyjną na dynamicznym rynku delivery.

– W przyszłości rynek dostaw na pewno będą kształtować autonomiczne pojazdy. W Polsce rozwój tego typu rozwiązań obecnie ograniczają kwestie regulacyjne, dlatego choć to nie stanie się w najbliższego roku, to nie jest też abstrakcja. Technologia nadal są testowane i poprawiane, ale ta rewolucja na świecie już się dzieje. W stosunkowo krótkim czasie, bo w ciągu ostatnich lat, miasta zderzyły się z bardzo dużą liczbą kurierów przemieszczających się na rowerach, hulajnogach czy rowerach elektrycznych. Ważne jest, by temu szybkiemu rozwojowi usług prokonsumenckich towarzyszyła zmiana infrastrukturalna. Wiele miast nie jest do końca przystosowanych do tego rodzaju ruchu – zaznacza Michał Dubisz.

– Czy restauracje są gotowe na systemy zwrotne (opakowaniowe i płatnicze)? Na razie to raczej eksperymenty i pilotaże, a nie masowy standard. Restauratorzy są ciekawi i chętni, ale barierą jest logistyka – gdzie przechowywać, kto myje, jak policzyć straty? Myślę, że klienci będą coraz bardziej oswajani z takim rozwiązaniem dzięki systemom kaucyjnym na butelki i puszki. Wtedy podobny model rozszerzy się na gastronomię – dodaje Mateusz Kowalczyk.

Między eko a emisjami – delivery pod lupą klimatyczną

Coraz więcej konsumentów wybiera dania roślinne i opakowania biodegradowalne, deklarując troskę o środowisko. Jednocześnie moda ta analizuje się wśród zamówień online. Każdy przejazd kuriera generuje dodatkowe emisje, które – jeśli przeliczyć je na skalę całego miasta – mogą być znaczące. W efekcie, aby dostarczyć pojedyncze zamówienie w odległości kilku kilometrów, „zielony” posiłek może w przeliczeniu na emisje mieć większy ślad węglowy niż przygotowany na miejscu w restauracji.

W krajach Europy Zachodniej temat ten staje się przedmiotem pierwszych analiz i dyskusji branżowych. W Polsce świadomość tego aspektu dopiero przebija się wśród restauratorów i konsumentów, ale jego znaczenie będzie rosło wraz z rozwojem rynku delivery, zwłaszcza w kontekście regulacji i oczekiwań klimatycznych wobec transparentności wpływu gastronomii na środowisko.

Mateusz Kowalczyk uważa, że rowery cargo i elektryczne skutery mają realną przyszłość w polskich miastach. – Dziś duży ruch miasta są po prostu szybsze niż samochód. – Do tego dochodzą nowe regulacje – strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie – które wymuszają zmianę floty. W realnym kierunku idą też opakowania bardziej ciche i elektryczne – wskazuje. Jednak we wdrażaniu eko-opakowań dostrzega bariery: – Największym wyzwaniem są koszty i logistyka. Biodegradowalne opakowania wciąż są droższe, a ich utylizacja nie zawsze jest tania, wymaga zmian w etykiety, segregacji. Restauracje muszą też tłumaczyć klientom różnice i często biorą na siebie dodatkowe opłaty wynikające z przepisów. Z perspektywy właściciela lokalu to po prostu kolejny element kalkulacji: czy gościom zaoferować wybór, czy w całości przejść na ekologiczne rozwiązania – wyjaśnia.

Dostawy – strategiczny front gastronomii

Delivery w Polsce w 2025 r. to nie dodatek, lecz strategiczny element biznesu gastronomicznego, który wpływa na menu, logistykę, technologie i komunikację z klientem. Restauracje muszą równocześnie zarządzać lokalem stacjonarnym i kanałem dostaw, decydując o własnej flocie, współpracy z platformami lub modelu hybrydowym. Wybór technologii – systemów POS, integratorów zamówień, AI oraz automatyzacji kuchni – staje się kluczowy dla efektywności operacyjnej i jakości doświadczenia klienta.

– Ogólnie oceniam 2025 r. w gastronomii bardzo pozytywnie, bo mimo wyzwań branża rozwija się fenomenalnie dobrze. Każdy dzień przynosi nowe zadania, a przy ich rozwiązywaniu warto pamiętać, że „narzekanie to modlitwa diabła”. Ta myśl często do mnie wraca i pomaga w codziennej pracy – konkluduje Artur Jarczyński.

Zarządzanie delivery wymaga uwzględnienia nie tylko kosztów i logistyki, lecz także psychologii konsumenta, jego oczekiwań dotyczących czasu realizacji zamówienia, estetyki opakowań i powtarzalności doświadczenia. Rosnąca świadomość ekologiczna i presja klimatyczna zmuszają restauracje do inwestycji w biodegradowalne lub wielorazowe opakowania, podczas gdy subskrypcje, personalizacja komunikacji i programy lojalnościowe pozwalają budować trwałe więzi z klientem.

Delivery zmienia również kulturę jedzenia – posiłki coraz częściej trafiają do domu, a zdalny kontakt z kuchnią i kurierem staje się nowym standardem obsługi. Restauracje, które skutecznie zintegrują strategie technologiczne, marketingowe i operacyjne, nie tylko przetrwają, lecz także zyskają przewagę konkurencyjną i wizerunkową w świecie, w którym wygoda, szybkość i odpowiedzialność stają się równie ważne jak smak.