Wiele restauracji nie upada dlatego, że mają złą kuchnię, słabą lokalizację czy brak gości. Upadają znacznie ciszej, w momencie, gdy przestają być racjonalnie zarządzanym biznesem, a zaczynają pełnić funkcję projektu tożsamościowego właściciela. To zjawisko rzadko nazywa się wprost, bo dotyka obszaru osobistego. A jednak jego konsekwencje są bardzo konkretne: operacyjne, finansowe i organizacyjne.
Nie jest to patologia gastronomii. Podobne mechanizmy występują w wielu branżach. W gastronomii są jednak wyjątkowo widoczne i wyjątkowo kosztowne.
Moment graniczny bywa zaskakująco prosty. Pojawia się wtedy, gdy w decyzjach właścicielskich zaczyna dominować pytanie: „co ja lubię?”, zamiast „co działa na moich gości?”. Danie trafia do menu, bo odpowiada osobistym preferencjom. Inne znika, bo „to nie mój smak”. Właściciel, często nieświadomie uznaje własny gust za punkt odniesienia dla rynku.
Problem polega na tym, że grupa docelowa restauracji może, ale wcale nie musi być „jak właściciel”. I często nie jest. Wtedy restauracja przestaje być odpowiedzią na potrzeby gości, a zaczyna być formą autodefinicji. To nie błąd estetyczny. To błąd strategiczny.
Dwa oblicza tego samego mechanizmu
Zjawisko to ma zwykle dwa uzupełniające się oblicza.
[...]Prenumerata RYNKU TURYSTYCZNEGO to:
- Pewność, że otrzymasz wszystkie wydania miesięcznika prosto na biurko
- Dostęp do pełnych zasobów portalu www.rynek-turystyczny.pl (w tym archiwum dostępne wyłącznie dla prenumeratorów)
- Rabat uzależniony od długości trwania prenumeraty
- Wszystkie dodatkowe raporty tylko dla prenumeratorów
- Telefonicznie w naszym Biurze Obsługi Klienta pod nr 22 333 88 20
- Korzystając z formularza zamówienia prenumeraty zamieszczonego na stronie www.sklep.pws-promedia.pl




